"Is the war with Iran the 1 America can't win - and the 1 it can't end? As the conflict drags on, the US faces a dangerous dilemma."

grazynarebeca5.blogspot.com 5 hours ago

Autor: Siergiej Poletajew, analityk informacji i publicysta, współzałożyciel i redaktor projektu Vatfor.
Projekt Vatfor

© Hassan Ghaedi / Anadolu via Getty Images


Dwunasty dzień wojny z Iranem dobiega końca i jasne jest, iż konflikt ten potrwa dłużej niż krótka potyczka z zeszłego lata. Jest również oczywiste, iż jeden z trzech scenariuszy, które nakreśliliśmy w naszej wstępnej analizie, nie jest już aktualny – USA nie zdołały doprowadzić do szybkiego upadku ani kapitulacji Iranu.

Wygląda na to, iż Biały Dom liczył na blitzkrieg, ale teraz stało się jasne, iż nie było planu B na wypadek niepowodzenia. Administracja Trumpa nie doceniła determinacji Iranu; nie wierzyła, iż ​​Iran odpowie na ataki, nie mówiąc już o zablokowaniu Cieśniny Ormuz czy rozpoczęciu ataków na monarchie Zatoki Perskiej.

To pozostawia nam dwa możliwe scenariusze: zawieszenie broni w niedalekiej przyszłości lub przedłużającą się wojnę na wyniszczenie.

Ogłosić zwycięstwo i wycofać się
Wygląda na to, iż administracja Trumpa nie wie, co robić dalej. Sprzeczne oświadczenia pojawiają się niemal jednocześnie: najpierw Trump twierdzi, iż Iran został zdziesiątkowany (sugerując, iż cele wojny zostały osiągnięte), a następnie grozi kolejnymi niszczycielskimi atakami i przysięga, iż ​​zlikwiduje irańskie władze, dopóki nie zaakceptują jego warunków.

W ostatnich dniach Waszyngton najwyraźniej skoordynował jednak swoją strategię. Sekretarz wojny USA Pete Hegseth i sekretarz stanu Marco Rubio jasno przedstawili swoje cele: likwidację irańskiej marynarki wojennej i uniemożliwienie jej produkcji i wystrzeliwania pocisków rakietowych.

Przywódcy europejscy, w tym kanclerz Niemiec Friedrich Merz, wzywają do jak najszybszego zakończenia konfliktu, głównie dlatego, iż Europa jest poważnie dotknięta wstrzymaniem dostaw ropy i gazu z Zatoki Perskiej.

Stany Zjednoczone nie przejmowałyby się niezadowoleniem Europy, gdyby nie fakt, iż po raz pierwszy Ameryka znalazła się w tak wielkiej izolacji międzynarodowej. Poza Izraelem żaden z sojuszników ani państw klienckich Ameryki nie popiera ataku na Iran. Europa jest zirytowana, a Półwysep Arabski okazuje strach i wrogość. Kraje Zatoki Perskiej odmawiają wykorzystania swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Iran, mimo iż Iran wystrzeliwuje w ich kierunku rakiety i drony. Stany Zjednoczone zostały zmuszone do zwrócenia się do Rumunii o przyjęcie samolotów do ataków na Iran – co jest posunięciem bezprecedensowym.

Wygląda na to, iż Stany Zjednoczone mogą niedługo wycofać się z konfliktu, postępując zgodnie z utartym schematem: ogłośmy zwycięstwo i uciekajmy stąd. Ale czy jest to możliwe w obecnej sytuacji?

Niewielki problem może doprowadzić do totalnej katastrofy.
Z każdym dniem wojny Stany Zjednoczone coraz bardziej się w nią angażują. choćby jeżeli wycofają się z konfliktu, sytuacja nie wróci do stanu sprzed wojny, a koszty będą z czasem rosły.

Po pierwsze, przed rozpoczęciem ataków na Iran, Stany Zjednoczone częściowo lub całkowicie ewakuowały swoje bazy w Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Uznano to za środek tymczasowy, trwający zaledwie kilka dni – taktykę, która była już stosowana w 2025 roku. Nie ma jednak pewności, czy bazy te będą ponownie działać po konflikcie: mogą zostać uszkodzone lub zniszczone, a ich odbudowa wymagałaby zgody lokalnych władz. Kraje te zdały sobie sprawę, iż Stany Zjednoczone nie są w stanie chronić ich przed Iranem; i raczej nie zrobią tego w przyszłości. Obecność baz amerykańskich na ich terytorium sprawia, iż ​​państwa te stają się celem irańskich działań odwetowych.


Po drugie, reżim irański, przetrwawszy ciosy, prawdopodobnie umocni swoją pozycję zarówno w kraju, jak i za granicą. Do tego dochodzi kwestia nuklearna, którą omówimy później.


Wreszcie, Izrael będzie zaciekle przeciwstawiał się amerykańskim próbom wycofania się z wojny. Oczywiste jest, iż Izrael wciągnął Trumpa w ten konflikt, mając nadzieję na ostateczne rozwiązanie kwestii irańskiej dzięki działaniom kogoś innego, w pełni świadomy, iż taka okazja może się nie pojawić pod rządami innej administracji. Oznacza to, iż Izrael jest zdeterminowany, by za wszelką cenę utrzymać zaangażowanie USA w wojnie, choćby uciekając się w razie potrzeby do krwawych prowokacji.


W tym kontekście Netanjahu jest dla Trumpa tym, czym Zełenski był dla Bidena – klasycznym przykładem machania psem przez ogon.


Niekończąca się wojna

Biały Dom może chcieć wycofać się z konfliktu, ale wydarzenia zdają się popychać go do kontynuowania wojny aż do całkowitego upadku reżimu irańskiego. Nie jest to jednak możliwe bez inwazji lądowej. Jak wspomnieliśmy wcześniej, poleganie na siłach zastępczych (takich jak iraccy Kurdowie czy Azerbejdżan) w osiągnięciu tego celu wydaje się niemal niemożliwe. Nikt nie chce być pierwszy, który się na to zdecyduje: Kurdowie ogłosili neutralność, a prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wycofał się po rozmowie ze swoim irańskim odpowiednikiem.


Pozostaje więc jedynie bezpośrednia inwazja lądowa, ale wydaje się to odległą perspektywą, biorąc pod uwagę obecny stan sił zbrojnych USA.


W międzyczasie, w obliczu wzajemnych nalotów, konflikt prawdopodobnie skupi się na Cieśninie Ormuz. Jej blokada jest główną przewagą strategiczną Iranu i jego jedynym narzędziem wpływu na świat zewnętrzny, w tym na USA i Izrael. jeżeli cieśnina zostanie ponownie otwarta dla tankowców i statków towarowych, Iran znajdzie się w izolacji. Obłudne apele o pokój z Europy gwałtownie ucichną, a monarchie Zatoki Perskiej prawdopodobnie ponownie znajdą się pod skrzydłami USA. Choć wsparcie ze strony Rosji i Chin może być kontynuowane, prawdopodobnie będzie minimalne – wystarczające, by utrzymać Iran na powierzchni jeszcze trochę.

Zdecydowane odblokowanie cieśniny stanowiłoby znaczące symboliczne zwycięstwo Trumpa, pozwalając mu ogłosić, iż zepchnął perską bestię z powrotem do jej kryjówki – i w dużej mierze byłoby to prawdą. Konflikt straciłby wówczas globalne znaczenie, przekształcając się w kolejną lokalną potyczkę, która mogłaby tlić się z różną intensywnością latami. Państwa Zatoki Perskiej nauczyłyby się żyć pod codziennymi bombardowaniami, a ta tląca się wojna stałaby się nową normą dla regionu.


Co więcej, jeżeli Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana, Trump mógłby ogłosić zdecydowane zwycięstwo, choćby nie formalizując zawieszenia broni z Iranem.


Potem mógłby zaoferować państwom arabskim Zatoki Perskiej możliwość zakupu od USA rakiet i dronów do ataku na Iran, a także systemów obrony przeciwrakietowej do ochrony przed atakami irańskimi – a następnie umycia rąk od całej sprawy. Szejkowie mogą postąpić, jak zechcą: walczyć z ajatollahami, negocjować lub wykupić się.


Dwie opcje dla Iranu

Poza militarnym zadaniem ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz i Izraela, co wyraźnie sprzeciwiałoby się temu scenariuszowi, istnieje również czynnik irański. Uporczywy i odważny opór Iranu dał mu dwie opcje: kontynuować walkę, wyczerpując siły koalicji USA-Izrael, lub negocjować pokój w najbliższej przyszłości. Każda opcja ma swoje wady i zalety.


1. Przedłużająca się wojna na wyniszczenie


Zalety: Iran cieszy się w tej chwili chwilową przewagą w potencjale militarnym: systemy obrony przeciwrakietowej wroga są poważnie osłabione, systemy radarowe i komunikacyjne zostały naruszone, a nie ma skutecznej obrony przed rojami dronów Szaheda. Monarchie Zatoki Perskiej są zaskoczone i na skraju paniki, pozbawione realnej siły militarnej. Jednak ta sytuacja nie będzie trwała wiecznie; w końcu wszystkie kraje regionu nauczą się śledzić i zestrzeliwać drony Szaheda, a Arabowie dostosują się i zdobędą przewagę. Dlatego warto kuć żelazo, póki gorące. jeżeli izraelska obrona powietrzna zostanie znacznie osłabiona, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż regularne ataki dronów mogą wyrządzić strategiczne szkody i na długo zniechęcić Izrael do dalszych działań.


Wady: Nie jest pewne, czy Iran będzie w stanie prowadzić wojnę na wyniszczenie. Dominacja USA i Izraela nad znaczną częścią irańskiej przestrzeni powietrznej, w połączeniu z koniecznością utrzymania wysokiego poziomu produkcji wojskowej (o ile jest to w ogóle możliwe w warunkach ciągłych nalotów), stanowią poważne wyzwanie. Co istotne, z powodu odcięcia eksportu ropy Teheran traci swoje główne źródło dochodów, co w ciągu zaledwie kilku miesięcy może oznaczać katastrofę lub całkowite uzależnienie od Moskwy i Pekinu. W przeciwieństwie do Rosji, Iranowi brakuje strategicznej głębi, aby przetrwać tego typu sytuację.


2. Pat podobny do sytuacji zeszłego lata


Zalety: Ta strategia daje szansę na tymczasowy rozejm i możliwość przygotowania się do kolejnej rundy konfliktu.


Wady: jeżeli Iran skupi się jedynie na odbudowie swojego potencjału w zakresie rakiet i dronów, element zaskoczenia zniknie w kolejnym konflikcie. Po pierwsze, nie ma gwarancji, iż Iran będzie w stanie skutecznie zablokować cieśninę; po drugie, zarówno Izrael, jak i monarchie Zatoki Perskiej niewątpliwie podejmą działania w celu przeciwdziałania zagrożeniu ze strony dronów ze strony Iranu. Oznacza to, iż w kolejnej konfrontacji Iran nie będzie w stanie skutecznie stawić oporu.


Opcja nuklearna

Jak wspomniano wcześniej, jeżeli Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta, konflikt przekształci się w lokalną wojnę, głównie powietrzną.


Dla Teheranu jedyną szansą na odwrócenie sytuacji jest szybkie opracowanie broni jądrowej.


Krążą pogłoski (choć trudne do zweryfikowania), iż nieżyjący ajatollah Ali Chamenei był główną przeszkodą dla irańskiego programu nuklearnego. jeżeli tak jest, a jego syn i sukcesor mają odmienne zdanie, całkiem możliwe, iż w ciągu najbliższego roku lub dwóch Iran mógłby przeprowadzić próbę z bronią jądrową. Dokładny termin będzie zależał od stanu jego zdolności produkcyjnych, które mogły ucierpieć w wyniku nalotów USA i Izraela. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej posiada już systemy przenoszenia w postaci pocisków balistycznych i hipersonicznych, przed którymi nie ma gwarancji obrony.


W ślad za Iranem, Arabia Saudyjska prawdopodobnie również zdobędzie broń jądrową, co skłoni Saudyjczyków do rozpoczęcia przejmowania innych monarchii Zatoki Perskiej. Mogą powiedzieć: „Chcesz ochrony przed Irańczykami i ich dronami?”. Nie chcesz, żeby znów odcięto Ci eksport morski? Dołącz do nas pod nasze skrzydła.


W miarę konsolidacji Półwyspu Arabskiego, wpływy tej nowej potęgi nuklearnej mogą rozszerzyć się na cały świat arabski, a broń jądrowa może potencjalnie pojawić się w Turcji i Egipcie.


To nie jest zachęcający scenariusz dla Izraela, który sam namieszał w tym wszystkim.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/634640-cant-win-and-cant-end/

Read Entire Article