
Nie ustaje wściekły atak wasali Berlina, którzy dogadali się z komuną, wybierając na marszałka Sejmu starego komucha, który jest czysty jak łzy po Jaruzelskim. W ataku na Prezydenta Karola Nawrockiego bierze też udział front medialny, sponsorowany kwotą 30 milionów złotych przez juntę Tuska – podczas gdy zamykane są szpitale, a kobiety zmusza się do rodzenia dzieci na SOR-ach.
Atak junty Tuska trwa już od czasu kampanii wyborczej Karola Nawrockiego, który miał czelność stanąć w szranki wyborcze wobec Rafała Trzaskowskiego – pewnego kandydata Platformy Obywatelskiej na Prezydenta RP. Rafałowi, którego sponsorowała także zagranica, udało się zostać prezydentem jedynie przez dwie godziny - bo tyle trwała jego przewaga w przeliczanych głosach z lokali wyborczych. Jest więc zrozumiałe, iż tym bardziej zaciekły był i jest atak na Karola Nawrockiego, który nie miał prawa zostać Prezydentem RP.
Ale ataki wściekłych wasali Berlina i komuny po Jaruzelskim nie dotyczą tylko samego Prezydenta Polski. Rodzina prezydenta Karola Nawrockiego, jego dzieci, były obiektem ataków ze strony środowiska Donalda Tuska w czasie kampanii wyborczej. Teraz media lewicowo-liberalne wzięły na celownik również Pierwszą Damę: „Przybrała pozę Świętej Matki Narodu” – pisze z drwiną o Marcie Nawrockiej niejaka Renata Kim – choć ponoć nie ma nic wspólnego z rodziną Kim Ir Sena. „Gdańszczanie rozkładają ręce: nie znają Marty Nawrockiej. I choćby nie znają nikogo, kto mógłby ją znać” – dodaje redaktorka Kim, nie pytając Polaków o to, czy wiedzą gdzie się ukrywa małżonka Namiestnika na Polskę.
„Nawet nie wiedziałem, jak wygląda. Po raz pierwszy zobaczyłem ją, kiedy szła z mężem głosować w wyborach prezydenckich” — zwierza się redaktorce Kim – oczywiście anonimowy, gdański dziennikarz. Ten paszkwil szkopskiego „Newsweeka” Renata Kim sporządziła bowiem według libero-sowieckiej sztancy, gdzie wystarczy wstawić nazwisko, by opluć każdą osobę – a zwłaszcza małżonkę Prezydenta Nawrockiego, Martę Nawrocką i jeszcze wstawić anonimowego "światka". Tym bardziej, iż każdy Polak zna „Kupę Serducha”, czyli małżonkę niedoszłego prezydenta z Platformy Obywatelskij, iż nie wspomnę samej redaktorki Kim – której przecież nikt nie skojarzy ze „Świętą Matką Narodu”, tylko raczej z rodziną Kimów z Korei Północnej.
W ślad za sponsorowanym przez juntę szkopskim „Newsweekiem” do kolejnego ataku na Prezydenta Polski znów przystąpił Donald Tusk po wywiadzie red. Rymanowskiego z Prezydentem, który stwierdził, iż oczekuje decyzji premiera ws. dołączenia Polski do Rady Pokoju. Gdy Bogdan Rymanowski wskazał, iż premier mówi, iż „może pan lecieć”, Prezydent odpowiedział: „Ale premier nie będzie mówił, gdzie mam latać. Panie redaktorze, w ogóle co to są za słowa? Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć, czy swoim wnuczkom. Premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć. Ja mogę lecieć, gdzie chcę…”
Na absurdalną reakcję Tuska nie trzeba było długo czekać: „Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara” - napisał na platformie X ten, co kocha dzieci, a zwłaszcza nienarodzone…
Nie będzie więc absurdem, gdy ja – jako jeden z ponad dziesięciu i pół miliona Polaków, którzy wybrali Karola Nawrockiego na Prezydenta Polski – odpowiem: WARA WAM OD PREZYDENTA POLSKI, KOMUCHY I WASALE BERLINA!



![A gdyby śmierci nie było? [o „Trzecim królestwie” Knausgårda]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2025/07/Szablon-rozmiaru-obrazkow-na-strone-2.png)




