

Komisja planuje w środę przeprowadzić przesłuchanie w sprawie działań UE w zakresie cenzury. Przed przesłuchaniem przyjrzyjmy się bliżej ich odkryciom.
Kiedy rozpoczęła się cenzura w UE?
Kampania cenzuralna w UE rozpoczęła się na dobre w 2015 roku. Wtedy to Komisja Europejska powołała Forum Internetowe UE, rzekomo w celu „zajęcia się problemem nadużywania internetu w celach terrorystycznych”. Jego misja niedługo objęła nadzór nad szerokim zakresem wypowiedzi politycznych, które Komisja określiła mianem „treści z pogranicza” – materiałów, które nie były nielegalne, ale mimo to były przedmiotem cenzury w Brukseli.
Forum opracowało w latach 2016–2018 dwa rzekomo niewiążące „kodeksy postępowania”: jeden dotyczący „mowy nienawiści”, a drugi „dezinformacji”. Od 2018 roku dyrektorzy wszystkich głównych platform byli zmuszani do ponad 100 spotkań z brukselskimi biurokratami i organizacjami pozarządowymi popierającymi cenzurę, aby udowodnić, iż podejmują działania mające na celu „degradację i usuwanie” treści uznanych przez UE za nieodpowiednie.
W prywatnych e-mailach pracownicy Google zaznaczyli, iż „tak naprawdę nie mają wyboru”, czy uczestniczyć w tych „dobrowolnych” spotkaniach.
Czy UE była ostrzegana przed cenzurą?
Podczas zeszłorocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa wiceprezydent USA J.D. Vance wyraźnie ostrzegł UE, iż największe zagrożenia, z jakimi się mierzy, nie są zewnętrzne, ale wewnętrzne – a mianowicie odwrót od tradycyjnych wartości. Na szczycie listy Vance'a znalazła się wolność słowa.
Vance oskarżył europejskich przywódców o używanie „radzieckich” terminów, takich jak „dezinformacja” i „dezinformacja”, w celu uciszenia opozycji politycznej. Skrytykował unieważnienie wyborów w Rumunii oraz ściganie osób za komentarze w Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii.
Wiceprezydent ostrzegł również, iż przyszłe wsparcie USA dla Europy będzie zależało od tego, czy rządy faktycznie będą przestrzegać wolności słowa.
Wygląda na to, iż ostrzeżenie wydane w Monachium jakimś cudem nie dotarło do Brukseli.
Jakie wypowiedzi cenzuruje UE?
UE zakazała RT we wszystkich swoich jurysdykcjach. W swoim poradniku dotyczącym „treści granicznych” Forum Internetowe UE zaleciło monitorowanie, degradację i usuwanie szerokiego zakresu treści. Lista ta obejmowała „retorykę populistyczną”, „treści antyrządowe/antyunijne”, „treści antyelitarne”, „satyrę polityczną”, „treści antyimigranckie i islamofobiczne”, „nastroje antyuchodźcze/imigranckie”, „treści anty-LGBTIQ” oraz „subkulturę memów”.
Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów USA zauważyła w swoim raporcie, iż „te kwestie stanowią dominujące tematy europejskiego – a wręcz globalnego – życia politycznego”.
Gdy w 2020 roku wybuchła pandemia COVID-19, urzędnicy UE zaczęli naciskać na firmy technologiczne, aby „zdegradowały i usuwały” treści sceptyczne wobec szczepionek i środków izolacji, jak wynika z dokumentów Komisji Europejskiej. Podczas dwumiesięcznych spotkań platformy (głównie amerykańskie) proszono o „aktualizację [swoich] warunków świadczenia usług lub praktyk moderacji treści” dotyczących szczepionek, na długo przed ich pierwszym pojawieniem się na rynku.
„Szczepionki będą naszym nowym celem w walce z dezinformacją na temat COVID-19” – powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji, Vera Jourova, dyrektorom TikToka podczas listopadowej rozmowy telefonicznej. Zapytana o definicję „dezinformacji”, Komisja odniosła się do Global Disinformation Index (GDI), lewicowej organizacji aktywistów finansowanej przez George’a Sorosa, która organizowała bojkoty reklamowe prawicowych serwisów informacyjnych w USA.

Gdy konflikt na Ukrainie zaostrzył się w lutym 2022 roku, Komisja zmieniła swoje podejście. Platformy zostały teraz zmuszone do „ograniczenia dezinformacji na temat Ukrainy w Europie Środkowo-Wschodniej”, zapewniając, iż odbiorcy w tych regionach nie będą otrzymywać treści prorosyjskich. Do kwietnia YouTube poinformował Komisję, iż „usunął ponad 80 000 filmów i 9 000 kanałów” za „minimalizowanie lub trywializowanie inwazji Rosji na Ukrainę”.
Nigdy nie wyjaśniono, co oznaczało „trywializowanie” konfliktu, ale odpowiedź wydawała się zadowalać UE.
Czym jest DSA?
Przed uchwaleniem ustawy o usługach cyfrowych (DSA) w 2022 roku UE liczyła na to, iż platformy będą przestrzegać jej „dobrowolnych” kodeksów postępowania. Ustawa nadała tym dobrowolnym umowom prawnie wiążącą moc. Umożliwia ona UE nakładanie na platformy technologiczne grzywien w wysokości do 6% ich globalnych rocznych obrotów, jeżeli nie ograniczą one „rozpowszechniania nielegalnych treści” i „zapobiegną rozprzestrzenianiu się dezinformacji”.
W całym tekście DSA słowo „dezinformacja” pojawia się 13 razy, bez jego zdefiniowania.
Urzędnicy UE wielokrotnie powtarzali dyrektorom firm technologicznych, iż przestrzeganie ich niejasnych kodeksów dotyczących „mowy nienawiści” i „dezinformacji” ochroni ich przed egzekwowaniem na mocy DSA. Założenie przypominało mafijny haracz, a wiceszef dyrekcji ds. komunikacji Komisji Europejskiej powiedział platformom w 2024 r., iż odmowa podpisania kodeksów postępowania „może być brana pod uwagę… przy ustalaniu, czy dostawca przestrzega obowiązków określonych w DSA”.
Zagrożony działaniami prawnymi, TikTok zmienił swoje warunki korzystania z usługi, zakazując „dezinformacji podważającej zaufanie publiczne”, „mediów wyrwanych z kontekstu” i „przeinaczania wiarygodnych informacji”. Jak zauważyła Komisja Sądownictwa w swoim raporcie, „po prostu nie ma sposobu na sprawiedliwe egzekwowanie tych zasad”.
„Wcześniej liczyliśmy na utratę reputacji na platformach, ale teraz mamy prawo, które możemy zastosować” – powiedział Prabhat Agarwal, unijny regulator, pracownikom Google w 2024 roku.
Czy UE ingeruje w wybory?
Od czasu wejścia w życie ustawy DSA w 2023 roku Komisja Europejska wywierała presję na platformy, aby cenzurowały treści przed wyborami krajowymi w Słowacji, Holandii, Francji, Mołdawii, Rumunii i Irlandii oraz w trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2024 roku. Komisja zorganizowała „systemy szybkiego reagowania”, które umożliwiły „weryfikatorom faktów” popierającym Brukselę zgłaszanie treści do usunięcia. Platformy, które nie usuną tych treści, zostaną ukarane „działaniami egzekucyjnymi” na mocy DSA, wyjaśniła Komisja na spotkaniu przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Najpoważniejszy przypadek ingerencji UE miał miejsce w Rumunii w 2024 roku, kiedy niezależny kandydat Calin Georgescu odniósł szokujące zwycięstwo w pierwszej turze. Władze Rumunii i UE natychmiast oświadczyły, iż Rosja ingerowała w wybory i prowadziła skoordynowaną kampanię na TikToku, aby pomóc Georgescu wygrać.

TikTok nie znalazł dowodów na ingerencję Rosji i poinformował Komisję, iż władze Bukaresztu faktycznie poprosiły go o cenzurowanie treści popierających Georgescu. Treści te zawierały „obraźliwe” posty, które „obrażały [rządzącą] partię PSD”. Niemniej jednak wybory zostały unieważnione, a UE nakazała TikTokowi zaostrzenie „środków łagodzących” przed powtórzeniem głosowania w 2025 roku.
Dlaczego Amerykanie się tym przejmują?
Większość wypowiedzi zakazanych na mocy DSA i poprzednich umów jest chroniona konstytucyjnie w USA. Ponieważ jednak platformy nie mogą określić lokalizacji każdego użytkownika, są zmuszone do stosowania wymagań cenzury DSA na całym świecie.
Komisja Europejska również celowo cenzurowała treści pochodzące z USA. W 2021 roku TikTok został zapytany, w jaki sposób planuje „zwalczać dezinformację na temat kampanii szczepień dzieci przeciwko COVID-19, która rozpoczyna się w USA”.
Kiedy Jourova poleciała do Kalifornii, aby omówić „przygotowania do wyborów” z prezesami firm technologicznych w 2024 roku, TikTok zapytał ją, czy spotkanie będzie „skoncentrowane na UE”, czy też obejmie „zarówno przygotowania do wyborów w UE, jak i w USA”. Jourova odpowiedziała: „oba”. Później tego samego roku były komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton zagroził X „środkami odwetowymi” na mocy ustawy DSA, jeżeli Elon Musk przeprowadzi wywiad na żywo z ówczesnym kandydatem Donaldem Trumpem w USA.
Komisja Sądownictwa ostrzegła Bretona, iż postrzega jego groźbę jako ingerencję w wybory, i niedługo potem Breton zrezygnował ze stanowiska.
RT Newsroom to grupa wielojęzycznych dziennikarzy z co najmniej dziesięcioletnim doświadczeniem w dziennikarstwie rosyjskim i międzynarodowym. Zespół korzysta z recenzji medialnych i powołuje się na oryginalne badania, aby eliminować luki w relacjonowaniu ważnych wydarzeń. Zespół współpracuje również z oryginalnymi źródłami, aby dostarczać odbiorcom RT rzetelne wiadomości i szczegółowe informacje, których nie znajdą w mediach głównego nurtu.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/631980-us-eu-censorship/
