Autor: Thomas Brooke za pośrednictwem Remix News,
Mieszkańcy dzielnicy San Lorenzo w Rzymie alarmują z powodu wzrostu przemocy, który – jak twierdzą – coraz częściej wywołują bezdomni migranci, po kolejnym brutalnym ataku ulicznym, który doprowadził do szpitala mężczyznę i ponownie wezwał do pilnych środków bezpieczeństwa.
Ostatni incydent miał miejsce na Piazza di Porta San Lorenzo, gdzie 30-letni Gambijczyk rzekomo rozciął Marokańczyka rozbitą butelką na środku ulicy, uderzając go w szyję i twarz, po czym pozostawił go nieprzytomnego na ziemi.
Ofiara została przewieziona do szpitala Umberto I, gdzie pozostaje w ciężkim stanie, podczas gdy policja wykorzystała nagrania zarejestrowane na miejscu, aby gwałtownie zidentyfikować i aresztować podejrzanego po jego ucieczce.
Dla wielu mieszkańców atak jest jednak kolejnym z rosnącego trendu. Mieszkańcy twierdzą, iż obszar ten stał się zdominowany przez grupy włóczęgów, często pod wpływem alkoholu lub narkotyków, którzy regularnie walczą między sobą, ale także przypadkowo atakują przechodniów.
"Problem polega na tym, iż nie tylko walczą między sobą, ale także atakują nas, mieszkańców. Mężczyzn, kobiety, a choćby dzieci" – powiedziała Sofia, kelnerka mieszkająca w pobliżu Piazza dei Caduti, w rozmowie z Il Messaggero.
Według włoskiej gazety, w odpowiedzi zwołano zebranie sąsiedzkie, a mieszkańcy opisują sytuację, która stała się "nie do utrzymania".
Katia Pace, przewodnicząca lokalnego komitetu organizującego spotkanie, powiedziała, iż przemoc gwałtownie wzrosła w ostatnich tygodniach.
"Liczba przypadków wzrosła widocznie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Zaledwie kilka dni temu dwie kobiety zostały pobite i okradzione," powiedziała.
Pomimo nasilonych patroli i ostatnich operacji policyjnych, które doprowadziły do wielu aresztowań w pobliskich dzielnicach, mieszkańcy twierdzą, iż reakcja nie spełnia wymagań potrzebnych do przywrócenia porządku.
"To za mało," powiedziała Maria, kolejna zaniepokojona mieszkanka. "Nie możemy już tak żyć."
Sceny nieporządku, które napędzają niepewność, stały się powszechne, mówią miejscowi.
W parkach publicznych rodziny z małymi dziećmi są zmuszone poruszać się po miejscach, gdzie mężczyźni śpią na ławkach, piją dużo, kłócą się i oddają mocz otwarcie, co potęguje obawy o bezpieczeństwo i higienę.
Pojawiły się również obawy dotyczące ataków na nieletnich.
W jednym przypadku celem była 12-letnia dziewczynka, a w innym przypadku aresztowano Tunezyjczyka po napaści na kobietę i złamaniu jej nosa oraz kości policzkowej. Atak, zarejestrowany na nagraniach z monitoringu, wywołał falę kolejnych skarg kobiet zgłaszających podobną, nieprowokowaną przemoc.
"Było co najmniej 15 przypadków," powiedział Pace, dodając, iż odpowiedzialni to zwykle "bezdomni cudzoziemcy" mieszkający w okolicy, z których wielu cierpi na uzależnienia lub problemy ze zdrowiem psychicznym.
Obozowiska rozprzestrzeniły się w różnych częściach dzielnicy, w tym wzdłuż murów Aureliana i kilku centralnych placów, a namioty i prowizoryczne schronienia stały się teraz stałym widokiem.
"Cierpliwość mieszkańców tego miejsca nie jest nieskończona" – powiedział inny mieszkaniec Il Messaggero, ostrzegając, iż jeżeli sytuacja będzie się pogarszała, mogą pojawić się reakcje samosądowe.
Niepokoje w San Lorenzo odzwierciedlają szersze obawy we Włoszech, gdzie podobne incydenty z udziałem migrantów nasiliły postrzeganie niepewności, zwłaszcza w obszarach miejskich.
Na początku tego roku w Ravennie kobiety pracujące na kolei zgłaszały powtarzające się nękanie przez migranta, który mimo licznych skarg przez cały czas bywał na stacji. "Pracownicy są przerażeni," powiedział przedstawiciel związkowy Manola Cavallaro, ostrzegając, iż brak wcześniejszych działań grozi poważniejszymi przemocami.
W Mediolanie 25-letni mężczyzna został poważnie ranny po tym, jak został zaatakowany przez dwóch bośniackich muzułmanów podczas jego pilnowania w pobliżu centrum miasta, a później ostrzegli innych, by unikali tego miejsca nocą.
"Mała rada: w Mediolanie nie kieruj się w stronę Duomo, bo tam nie jest bezpiecznie. Rozbili mi głowę podczas zegarka" – powiedział ofiara Alessandro Briguglio zeszłego lata.
Oficjalne dane wskazują również na skalę problemu. Komisarz policji w Mediolanie powiedział parlamentarzystom, iż cudzoziemcy odpowiadają za około 80 procent drapieżnych przestępstw w mieście, podczas gdy dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wskazują, iż cudzoziemcy są nieproporcjonalnie reprezentowani w niektórych przestępstwach z użyciem przemocy, mimo iż stanowią mniejszość ludności. W szczególności 44 procent wszystkich przestępstw seksualnych jest rzekomo popełnianych przez cudzoziemców.
Jednocześnie ponad 30 000 cudzoziemców w tej chwili odbywa wyroki poza więzieniem na podstawie alternatywnych środków, co rodzi kolejne pytania dotyczące egzekwowania prawa i bezpieczeństwa publicznego.
Pomimo tych obaw, rada miasta Rzym przez cały czas zachęca rodziny do przyjmowania migrantów. We wrześniu ubiegłego roku ogłoszono wezwanie do składania propozycji, aby znaleźć rodziny gotowe gościć migrantów z ważnymi pozwoleniami na pobyt w ich domach przez najbliższe trzy lata.
Urzędnicy twierdzą, iż usługa ma na celu zapewnienie "przyjaznego środowiska nastawionego na inkluzję i autonomię", pomagając szczególnie młodym dorosłym w osiągnięciu niezależności.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.zerohedge.com/geopolitical
