KEP znów eksperymentuje. Chce ratować Kościół

magnapolonia.org 3 hours ago

Konferencja Episkopatu Polski (KEP) ma kolejny pomysł na ożywienie życia religijnego w Polsce. Tym razem biskupi chcą postawić na parafię rozumianą jako „wspólnotę misyjną”. Nowy program duszpasterski na rok 2026/2027 ma pomóc w odbudowie więzi między wiernymi, zwiększyć ich zaangażowanie w życie Kościoła i przywrócić parafiom adekwatną rolę. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż zamiast zastanowić się nad przyczynami kryzysu, hierarchowie po raz kolejny proponują kolejne i kolejne duszpasterskie nowinkarstwo. Tymczasem problemy leżą znacznie głębiej i nie załatwi ich żadne „pudrowanie”.

Program zatytułowany „Parafia wspólnotą misyjną” został zaprezentowany 5 listopada podczas konferencji prasowej w sekretariacie KEP. Jego założenia przedstawili między innymi biskup opolski Andrzej Czaja, przewodniczący Komisji Duszpasterstwa KEP, oraz biskup pomocniczy Waldemar Musioł.

Pomysł hierarchów zakłada przede wszystkim odejście od postrzegania parafii jako jednostki administracyjnej, w której wierni pojawiają się głównie na niedzielnej Mszy świętej, przy okazji sakramentów czy załatwiania spraw w kancelarii. Parafia ma stać się żywą wspólnotą, w której katolicy będą aktywnie uczestniczyć w życiu religijnym, formacji i działalności ewangelizacyjnej.

Biskupi chcą zwiększyć zaangażowanie świeckich, rozwijać parafialne rady duszpasterskie i ekonomiczne, a także mocniej włączyć rodziny w przekazywanie wiary. Ważnym elementem programu ma być również budowanie relacji między wiernymi oraz rozpoznawanie ich talentów i charyzmatów, które mogłyby służyć lokalnej wspólnocie.

Keśli spojrzymy na same hasła, brzmi to atrakcyjnie. Któż bowiem nie chciałby, aby parafia była miejscem żywej wiary, a katolicy nie ograniczali swojej aktywności religijnej do niedzielnego obowiązku? Problem w tym, iż podobne deklaracje słyszymy od lat, podczas gdy kryzys religijności w Polsce postępuje.

Sam tekst prezentacji programu nie pozostawia zresztą złudzeń co do skali problemu. Odsetek Polaków regularnie uczestniczących w niedzielnej Mszy świętej spadł od 1989 roku z ponad 50% do około 30% zobowiązanych. Szczególnie niepokojąca jest sekularyzacja młodego pokolenia. Coraz więcej ludzi pozostaje poza Kościołem, a część nie decyduje się choćby na przyjęcie chrztu. Czy receptą na ten stan rzeczy rzeczywiście ma być kolejna przebudowa modelu funkcjonowania parafii?

Zwracamy uwagę, iż nowy program ponownie odwołuje się do modernistycznej „synodalności”, rozwijanej podczas pontyfikatu Franciszka. W praktyce oznacza to kontynuowanie kierunku, który już wcześniej budził poważne zastrzeżenia wśród katolików przywiązanych do tradycyjnego nauczania i liturgii. Jak dotąd, synodalne eksperymenty nie przyniosły żadnego przełomu, który pozwoliłby zatrzymać postępującą sekularyzację. Wręcz przeciwnie – po niewielkim zawahaniu, zaczęła ona gwałtownie przyspieszać, podobnie jak dzietność w Polsce na chwilę podskoczyła po wprowadzeniu 500+, by za chwilę spaść w przepaść.

Co więcej, sami autorzy programu zdają się nie oczekiwać po swoim pomyśle cudów i nie obiecują spektakularnych rezultatów. Podczas prezentacji w sali KEP przyznali, iż nowe rozwiązania prawdopodobnie nie doprowadzą do łatwo mierzalnego odwrócenia procesu sekularyzacji. Mamy więc do czynienia z kolejnym projektem, którego skuteczność pozostaje wielką niewiadomą. Mimo to będzie on wymagał zaangażowania kolejnych struktur, animatorów i świeckich uczestników oraz wpompowania w obieg niemałych pieniędzy.

W naszej ocenie problem współczesnego Kościoła katolickiego nie polega na tym, iż wierni mają zbyt mało rad parafialnych, spotkań integracyjnych czy możliwości organizacyjnego zaangażowania. Nie chodzi również o to, iż parafia przypomina zbyt mocno instytucję, a za mało klub dyskusyjny z „burzą mózgów”. Kościół nie został przecież powołany do tego, aby konkurować z organizacjami pozarządowymi, stowarzyszeniami czy lokalnymi centrami aktywności typu klub, dyskoteka czy świetlica.

Jego podstawowym zadaniem jest prowadzenie ludzi do zbawienia, głoszenie niezmiennej prawdy katolickiej, sprawowanie sakramentów i oddawanie należnej czci Bogu. To właśnie na tym powinien koncentrować się wysiłek hierarchów. Dziwnym trafem to ich już tak bardzo nie interesuje….

Uważamy, iż jedyną sensowną drogą do rzeczywistego odrodzenia katolicyzmu jest powrót do tradycji, która przez stulecia kształtowała życie Kościoła. Powrót do liturgii przedsoborowej, Mszy świętej trydenckiej, tradycyjnej pobożności, jednoznacznego nauczania doktrynalnego oraz dyscypliny religijnej. Nie kolejna reforma reformy, nie następny program duszpasterski z pudrowaniem zdychających pomysłów i nie nowe eksperymenty inspirowane modnymi wśród protestantów koncepcjami socjologicznymi.

Nie oznacza to oczywiście, iż parafie nie powinny być wspólnotami, a świeccy nie powinni angażować się w ich życie. Chodzi jednak o adekwatne ustawienie celów. Wspólnota ma wyrastać z wiary, liturgii i wspólnego oddawania czci Bogu, a nie stawać się celem samym w sobie, gdzie wiara jest niejako dodatkiem.

Trudno nie zauważyć pewnego paradoksu. Przez dziesięciolecia Kościół eksperymentował z nowymi formami liturgii, duszpasterstwa i przekazu wiary. Kolejne pokolenia hierarchów z KEP przekonywały, iż trzeba dostosować Kościół do współczesnego człowieka. Dziś, kiedy skutki tych procesów są coraz bardziej widoczne, proponuje się nam następne nowinki, które mają przykryć porażki poprzednich. W skrócie: nowinkarstwo synodalne ma zostać uzupełnione nowinkarstwem parafialnym.

Czy człowiek poszukujący Boga znajdzie dziś w wielu parafiach to, czego rzeczywiście szuka? Czy spotka liturgię pełną sacrum, jasny przekaz doktrynalny, szacunek dla tradycji i kapłanów, którzy bez kompleksów głoszą katolicką prawdę, choćby była niewygodna politycznie dla zgrai dyzmokratów, sodomitów, genderystów i innych lewaków?

Katolicy nie potrzebują kolejnych eksperymentów KEP czy Rzymu. Potrzebują katolicyzmu, który nie wstydzi się własnej tożsamości. Zamiast więc wymyślać kolejne programy ratunkowe, biskupi powinni odważyć się spojrzeć na tradycję Kościoła nie jak na relikt przeszłości, ale jak na źródło jego prawdziwej siły. Siły, która może powrócić i przynieść Kościołowi nowe triumfy.

Polecamy również: SBU ściga protestujących pod katownią Azowa

Read Entire Article