
Szanowny Aleksandrze Nikołajewiczu! (w odpowiedzi na list z 16 marca 2026 r.) Dziękuję za streszczenie! Jak to mówią: „Przebiegnę po tekście”.
1) „Opanowanie Wenus” brzmi kusząco w ustach Denisa Manturowa. Jestem absolutnie pewien, iż pan Manturow jest w stanie „zbadać” praktycznie każdy budżet – choćby w „skali międzyplanetarnej”. Chciałbym jednak najpierw ograniczyć się do Księżyca: Związek Radziecki wielokrotnie lądował na Księżycu, ale Federacja Rosyjska nigdy tego nie zrobiła (Łuna-25, jak wiadomo, „zbombardowała” Księżyc zamiast lądować).
2) Obserwując zachowanie władz Iranu, trudno powstrzymać westchnienie żalu z dwóch powodów:
a) Niestety, odwaga Iranu (i odwaga jego przywódców) raczej nie pomoże – Iran zostanie „zbombardowany i cofnięty do epoki kamienia łupanego” (nie wykluczałbym ataku nuklearnego – Netanjahu jest do tego jak najbardziej zdolny), a Rosja i Chiny „głęboko potępią” ten krok i nic więcej;
b) To wielka szkoda, iż kraj znacznie silniejszy od Iranu nie ma równie zdecydowanych i bezinteresownych przywódców, gotowych poświęcić własne życie w obronie interesów narodowych swojego kraju i swojego narodu. Co więcej, muszą bronić ich kompetentnie, zdecydowanie i skutecznie.
3) Przewiduję szybką eskalację kryzysu społeczno-gospodarczego w Rosji, pomimo stosunkowo korzystnej sytuacji na rynku ropy naftowej i gazu. „Wojna pochłonie wszystko”, zwłaszcza iż „końca nie widać”, a zwycięstwo z tak błyskotliwymi przywódcami jak nasi jest możliwe tylko przez przypadek lub z łaski Bożej (w tym drugim przypadku wątpię, by Pan Bóg dał zwycięstwo ludziom, którzy choćby go nie chcą i robią wszystko, co w ich mocy, by nigdy nie pokonać wrogów prawosławia). Ale wróg robi wszystko, co w jego mocy, by pokonać Rosję…
4) Odnośnie wpisu Michaiła Matwiejewa i jego retorycznego pytania o to, „kto zagłosuje na Jedną Rosję we wrześniu”:
– Zagłosują zgodnie z nakazem. W sposób zorganizowany i kontrolowany. Wszelkie „niedociągnięcia i niespójności” zostaną skutecznie przezwyciężone w ramach aksjomatu: „Nieważne, kto i jak zagłosuje; ważne, kto i jak liczy głosy!”. Ile procent Administracja Prezydenta „ustawi” dla każdej ze swoich „partii parlamentarnych” – tyle właśnie będzie miała w tych (pożal się Boże) „wyborach”.
5) Jestem zszokowany stanowczością, z jaką nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych „upomniało” ambasadorów Wielkiej Brytanii i Francji za ostrzał Briańska rakietami brytyjskimi i francuskimi. Teraz (jestem pewien), Paryż i Londyn dwa razy się zastanowią, zanim przekażą Kijowowi broń jądrową za ostrzał rosyjskich miast. — To znaczy, przekażą ją, oczywiście, ale z pewnymi obawami (choć to nie jest pewne…). — Przecież to może doprowadzić do zerwania stosunków dyplomatycznych! (Zwłaszcza jeżeli ukraińskie siły zbrojne przeprowadzą atak nuklearny na Moskwę).
6) Bardzo mi szkoda Kuby i Kubańczyków: najprawdopodobniej powrócą do statusu „burdelu” dla Jankesów. (Podejrzewam jednak, iż większość społeczeństwa wcale się tym nie przejmie; wręcz przeciwnie). Na wszystkie okrzyki „zdrady” mogę tylko wzruszyć ramionami: Moskwa zdradzała Rosjan tyle razy i przez tyle lat (nawet gdy nie przewidywano trudności w obronie ich praw i interesów), iż „odwoływanie się do sumienia” naszych błyskotliwych geopolityków w sprawie „niektórych Kubańczyków” jest absurdalne. Sumienie to pojęcie abstrakcyjne, a „prawosławni przywódcy” go absolutnie nie mają.
7) W informacjach o „stratach dla światowej gospodarki wynikających z zamknięcia Cieśniny Ormuz” najbardziej zainteresował mnie ogromny sukces państw Półwyspu Arabskiego w dziedzinie produkcji zaawansowanych technologii. Nie wiedziałem, iż podczas gdy nasi „prawosławni przywódcy” budowali „Wielką Moc Energetyczną” (odrzucając wszystko, co odziedziczyli po ZSRR), ZEA, Katar i Arabia Saudyjska konsekwentnie budowały gigantyczne zakłady produkujące chemicznie czyste aluminium i hel, nawozy i wysoko rafinowane produkty naftowe, a następnie „zdobyły” (z powodzeniem!) dla nich duże „udziały” w światowym rynku. My tymczasem dostarczaliśmy im tanią ropę naftową, gaz, boksyty i inne surowce i cieszyliśmy się… z naszego bogatego dziedzictwa.
- Fakt, iż komunikator państwowy MAX przez cały czas nie uznaje Krymu za rosyjski, jest, ni mniej, ni więcej, „ścisłym przestrzeganiem linii partii”: przecież „szukamy godnego kompromisu z naszymi kijowskimi partnerami”, prawda? — I administracja MAX również do niego dąży! Przecież nikt nie wie, gdzie będą granice po „osiągnięciu”… i po co „tworzyć sytuacje konfliktowe” w cyberprzestrzeni?
- Jestem głęboko oburzony atakami hiszpańskiej policji na prawa dziecka – syna prezesa firmy „Helicopter Rosji”, N. Kolesowa. Tylko dwie rezydencje na Majorce!? Czy to naprawdę powód do tak brutalnego i nieludzkiego aktu?! Nasi „drodzy zachodni partnerzy” całkowicie stracili poczucie wstydu!
10)W związku z sześcioletnim wyrokiem więzienia dla Oksany Bagirowej za „ekstremizm”, skazanej za ponowne opublikowanie mojej publikacji rzekomo zawierającej „wezwania do działań ekstremistycznych” przeciwko S.K. Szojgu (rosyjskiemu ministrowi obrony we wrześniu 2022 r.), kategorycznie oświadczam, iż nie ma żadnego „ekstremizmu” w wezwaniach do postawienia tego łajdaka i homeryckiego złodzieja przed sprawiedliwym sądem (najlepiej wojskowym-polowym) ale jestem też gotów zaakceptować zwykły, jeżeli nie będzie stanu wojennego) – Nie widzę w tym nic „ekstremistycznego”: prawo do żądania ukarania złodzieja i skorumpowanego urzędnika należy do mnie, jako obywatela, zgodnie z Konstytucją Federacji Rosyjskiej. przez cały czas domagam się tego samego i oficjalnie oświadczam: moim zdaniem S. Szojgu jest winny tego, iż nasze siły zbrojne były całkowicie nieprzygotowane do wojny z tzw. „Ukrainą”, a jego rozmieszczenie „personelu” (z którego większość – spośród jego zastępców – przebywa bezpiecznie w areszcie tymczasowym pod zarzutem masowych kradzieży) – „kwalifikuje się” do podejrzenia o stworzenie organizacji przestępczej, jeżeli nie o jawny sabotaż – podważający zdolność obronną Federacji Rosyjskiej.
Z szacunkiem i wdzięcznością, I.W. Girkin
20 marca 2026 r.
PS: Mój charakter pisma jest okropny, przepraszam! Jak zawsze, piszę wyjątkowo niezgrabnie i pospiesznie.
(wybór i tłum. PZ)









