Groził zamachami, bo nie chciał stracić 800+. Ukrainiec zatrzymany po kilku godzinach

dzienniknarodowy.pl 3 hours ago

Obywatel Ukrainy został zatrzymany przez warszawską policję po tym, jak w mediach społecznościowych opublikował nagranie z groźbami pod adresem polskiego społeczeństwa. Mężczyzna zapowiedział podpalanie domów, jeżeli zasiłek 800 plus przestanie być wypłacany. Wideo wzbudziło szerokie oburzenie i gwałtownie zniknęło z internetu, ale sprawa nie zakończyła się na usunięciu konta. Sprawą zajęły się służby.

Komenda Stołeczna Policji poinformowała, iż do zatrzymania doszło kilkanaście godzin po publikacji materiału w sieci. Mężczyzna, według wstępnych ustaleń, jest obywatelem Ukrainy przebywającym w Polsce legalnie. Prokuratura przygotowuje zarzuty, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiada złożenie wniosku o deportację.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował o zatrzymaniu na platformie X (dawny Twitter):


„Po kilkunastu godz. od publikacji wideo w internecie Komenda Stołeczna Policji zatrzymała obywatela Ukrainy grożącego podpaleniami. Wszczęto dochodzenie. Mężczyźnie zostaną przedstawione zarzuty. KSP współpracuje ze Strażą Graniczną, gdzie zostanie skierowany wniosek o deportację”.

Groźby, które padły na nagraniu, nie były traktowane jako głupi żart. Policja oraz służby bezpieczeństwa zareagowały błyskawicznie, uznając wypowiedzi za realne zagrożenie dla porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli.

Choć sytuacja dotyczy jednej osoby, sprawa rzuca światło na narastające napięcia wokół świadczeń socjalnych dla cudzoziemców, w tym dla uchodźców z Ukrainy. Program 800 plus od początku był kontrowersyjny – zwłaszcza w kontekście dostępności tych świadczeń dla osób niebędących obywatelami Polski. Krytycy zwracali uwagę, iż system wsparcia nie powinien być tak samo otwarty dla wszystkich, niezależnie od tego, jak długo i legalnie przebywają w Polsce. Z kolei zwolennicy przyznawania świadczeń uchodźcom argumentowali, iż osoby uciekające przed wojną i podejmujące pracę w Polsce powinny mieć dostęp do podobnych form wsparcia jak obywatele kraju. Jednak emocje zaczęły się zaostrzać, gdy pojawiły się pierwsze zapowiedzi ograniczeń i kontroli.

To nie pierwszy przypadek w ostatnich tygodniach, gdy cudzoziemcy stają się przedmiotem postępowań związanych z naruszeniem przepisów lub zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Jak poinformowała Komenda Główna Straży Granicznej, po niedawnym koncercie białoruskiego rapera w Warszawie wobec 63 cudzoziemców wszczęto postępowania o wydalenie z Polski. Trzynastu z nich zostało deportowanych, dziesięciu opuściło kraj dobrowolnie, a 30 wpisano na listę osób niepożądanych w Polsce.

Służby zapowiadają, iż będą reagować stanowczo na wszelkie przejawy łamania prawa, a zwłaszcza na działania, które mogą destabilizować bezpieczeństwo publiczne. W przypadku groźby zamachów, jak w omawianym przypadku, konsekwencje są natychmiastowe.

Rząd już wcześniej zapowiadał zmiany w zasadach przyznawania świadczeń socjalnych dla cudzoziemców. Jak twierdzi MSWiA, nowe regulacje mają służyć weryfikacji legalności pobytu, aktywności zawodowej i integracji społecznej. Osoby, które nie spełniają warunków, nie będą mogły korzystać z programu 800 plus ani innych form wsparcia. Sprawa z Warszawy może przyspieszyć wprowadzenie nowych przepisów. W kuluarach mówi się o bardziej rygorystycznych kontrolach oraz ograniczeniu wypłat świadczeń wyłącznie dla tych, którzy pracują, płacą podatki i są zarejestrowani w polskim systemie ubezpieczeń społecznych.

Zatrzymanemu Ukraińcowi grożą zarzuty karne – najprawdopodobniej za publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa i grożenie czynem zabronionym. Tego typu przestępstwa są ścigane z urzędu, a kara może sięgać kilku lat więzienia. Ostateczna decyzja co do jego losu zapadnie po zakończeniu dochodzenia. Równolegle Straż Graniczna przygotowuje dokumentację do deportacji. jeżeli sąd lub wojewoda uzna, iż dalszy pobyt mężczyzny w Polsce zagraża porządkowi publicznemu, zostanie on wydalony z kraju i objęty zakazem ponownego wjazdu.

Ten incydent pokazuje, jak cienka jest granica między wolnością wypowiedzi a realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Jednocześnie ujawnia napięcia społeczne, które narastają w Polsce wokół kwestii migracji, integracji i świadczeń socjalnych. Państwo musi reagować stanowczo na przypadki łamania prawa – bez względu na narodowość sprawcy. Na końcu tej historii powinno znaleźć się nie tylko zatrzymanie jednego człowieka, ale też refleksja nad tym, jak budować bezpieczne, odpowiedzialne społeczeństwo, które zna swoje granice – i potrafi je egzekwować.

Read Entire Article