Donald Tusk nie odniesie się w poniedziałek do wyczynów Giertycha

patrzymy.pl 19 hours ago

11 lat temu wybuchła „afera taśmowa”, która ujawniła prywatne rozmowy polityków, biznesmenów i innych osób publicznych związanych z nieistniejącą już Platformą Obywatelską. Aferą żyła cała Polska, z wyjątkiem Donalda Tuska, który po długim milczeniu w końcu wykrztusił z siebie: „Przykra sprawa. Nie lekceważę jej. W poniedziałek o 15 odniosę się do niej publicznie na konferencji prasowej”. Wpis na portalu Twitter, w tej chwili X, jest Tuskowi wypominany zawsze, gdy zwykle wygadany polityk, w podbramkowych sytuacjach, nabiera wody w usta.

W pewnych sprawach Donald Tusk do dziś milczy, w czym pomagają mu sprzyjające media, które unikają trudnych pytań. Tak było w sprawie ukraińskiej asystentki premiera i wielu innych sprawach, czego doskonałym przykładem są wypowiedzi i gesty Donalda Tuska skierowane pod adresem Donalda Trumpa. Wczoraj wybuchłą nowa afera i wydawało się, iż ujawnione przez Wirtualną Polskę bulwersujące praktyki stosowane przez Romana Giertycha również zostaną przemilczane przez Donalda Tuska, ale o dziwo znalazł się odważny lub raczej usłużny dziennikarz, który zadał pytanie o Giertycha i tym samym pozwolił liderowi koalicji rządzącej rozbroić tę minę. Odpowiedź z pewnością nie była spontaniczna, ale wcześniej przygotowana w taki sposób, żeby od problemu uciec, a nie go rozwiązać:

Nie zajmuję się praktyką adwokacką pana Romana Giertycha, niech on sam się tłumaczy ze swoich zawodowych dokonań. Mnie interesuje zachowanie pana Giertycha jako posła – powiedział Donald Tusk w samolocie lecącym do Brukseli.

Chyba nie ma w Polsce takiego statystyka, który byłby w stanie policzyć ile razy Donald Tusk i politycy Koalicji Obywatelskiej zajmowali się sprawami nie mającymi żadnego związku ze sprawowanym mandatem posła. Szczegółową relację mógłby z tego zdać poseł Jarosław Kaczyński, prześwietlony na wylot, od zabłoconych mokasynów, przez brak prawa jazdy i konta w banku, aż po imiona kotów. Istnieją też świeże dowody na lustrowanie pracy adwokatów przez polityków związanych z koalicją rządzącą. Dosłownie kilka tygodni temu rzecznik rządu Adam Szłapka i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, zarzucali mecenasowi Bartoszowi Lewandowskiemu, iż bronił klientów o marnej reputacji i dodatkowo powiązanych z rosyjską agenturą. Argument więcej niż absurdalny, bo nie od dziś wiadomo, iż obrońcy w większości spraw nie reprezentują aniołków, ale ludzi mających niejedno lub bardzo wiele na sumieniu. Mecenas Lewandowski uznał wypowiedzi ministra Waldemara Żurka za zniesławiające i podważające zaufanie konieczne do prowadzenia działalności zawodowej, dlatego skierował przeciw Waldemarowi Żurkowi prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk.

Romanowi Giertychowi nikt nie zarzucał tego, iż broni złych ludzi, a na pewno nie zrobili tego w swoim artykule dziennikarze Wirtualnej Polski. Zarzuty pod adresem adwokata rodziny Tusków są zupełnie inne i co najmniej związane z naruszeniem etyki zawodu adwokata. Roman Giertych reprezentując Getin Noble Bank, należący do skompromitowanego Leszka Czarneckiego, w innym postępowaniu „umieścił”, jako powoda, swojego współpracownika Sebastiana J. pseudonim „Foka” i zrobił to po to, żeby „Foka” działając na szkodę własną oraz pozostałych powodów, prowadził działania obstrukcyjne z korzyścią dla Getin Noble Banku. Ofiarami tych niecnych praktyk było kilka tysięcy kredytobiorców, tak zwanych „frankowiczów”. jeżeli tak niegodziwe zachowania nie robią żadnego wrażenia i w ogóle nie obchodzą premiera Donalda Tuska, to mocodawca niczym nie rożni się od pełnomocnika.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Read Entire Article