
Istnieje człowiek zakłamany, którego zapatrywania nie wynikają z wewnętrznych przeświadczeń, ale kształtują się zależnie od podmuchów koniunktury. Koniunktura i chęć zabezpieczenia się na przyszłość każe temu typowi ludzi mówić o Narodzie i Przełomie. Ale obawa narażenia się w teraźniejszości odbiera im możliwość działania. Powstaje w ten sposób symbol zakłamania i tchórzostwa. Istnieje człowiek zakłamany, ktorego można określić jako częściowego rewolucjonistę. Typ ten chciałby szybkich zmian, ale w tej tylko dziedzinie, w której mu nonsensy obecnego ustroju politycznego i gospodarczego najbardziej dokuczyły osobiście czy ideowo. Człowiek ten chciałby remontować piętro walącego się domu, brak mu zaś zrozumienia konieczności Przełomu pełnego w życiu Narodu. Powstała stąd ograniczoność horyzontów patrzenia na sprawy polskie łamie wolę dokonania Przełomu i powoduje zakłamanie. Istnieje człowiek zakłamany, który jak aktor gra różne role. Uznaje konieczność Przełomu narodowego, ma wolę walki bezwzględnej z przeciwnikiem. Tylko, iż ma mało czasu. Bo jednocześnie jest urzędnikiem, lekarzem, bo musi się wybić w pracy zawodowej, bo musi dbać o opinię domu, biura, bo ma narzeczoną, z którą musi się widywać codziennie. Jest to zasadnicze zakłamanie. Przełomu Narodowego nie dokona się urzędując za biurkiem. Idea Przełomu Narodowego musi człowieka całkowicie przeniknąć, by go uczynić zdolnym do jej realizowania. Brak ludzi typu tego w szeregach starej Narodowej Demokracji jest odpowiedzią pierwszą na pytanie, dlaczego ugrupowanie to nie rządziło. Istnieje człowiek zakłamany, który głosi, iż jest sługą idei, żołnierzem sprawy, który opowiada, iż jest zdolny do największych poświęceń. Brak mu tylko jednego. Nie może oddać swej osobistej woli do dyspozycji Ruchowi. Typ to staropolski warchoła, co sprawiał, iż Polska nierządem stała. Typ to endeka, co służy „sprawie”, a nie swym kierownikom i sam decyduje o tym, co dobre dla organizacji. Typ ten jest oczywistą przyczyną, iż Stronnictwo Narodowe nierządem stoi obecnie. Jest to głębokie zakłamanie między deklamacją o woli służenia idei, a zdolnością służenia jej w najbardziej skuteczny sposób — przez oddanie własnej woli kierownikom. Brak ludzi tego typu w Narodowej Demokracji jest drugą przyczyną wyjaśniającą, dlaczego nie rządziła w Polsce. Istnieje wreszcie człowiek zakłamany, który chętnie by pracował dla Przełomu Narodowego. Tylko czeka. Czeka, aż się pogodzą, bo „widzi różnice w obozie narodowym”. Czeka i mówi, iż należy się porozumieć. Typ ten zapomina, iż niezdolnym do walki o Przełom Narodowy byłby Ruch, który by powstał przez porozumienie. Przełom Narodowy może być urzeczywistniony nie przez tych co się tylko „wzajemnie porozumieli”, ale przez karny, jednolity Ruch. Stanowisko oczekiwania „aż się porozumieją” jest przeto zwykłym zakłamaniem, ucieczką przed trudnościami świadomego i celowego działania.
Ludzie zakłamani i grupy zakłamane manewrują między siłami walczącymi o Przełom Narodowy. Ludzie ci obawiają się użycia każdych środków, co linię frontu krystalizują, bo są niezdolni do działania w atmosferze walki bezpośredniej. Ludzie zakłamani są czynnikiem wrogim idei Przełomu Narodowego. Dlatego też niszczeni być muszą bezwzględnie, na równi z wrogami zasadniczymi. Szkodliwość grup i ludzi zakłamanych, utrudniających przez manewry między liniami uderzenie we wroga, jest tu dostatecznym argumentem. Dlatego też Ruch Narodowo-Radykalny nie waha się uderzać w grupy i ludzi zakłamanych.
Bolesław Piasecki
Pismo Narodowo-Radykalne „Falanga”, 1937

















