Niezależny portal Nasza Niwa opisał 31 października werbunek Białorusinów zamieszkałych w Polsce i na Litwie przez białoruskie KGB. Za testowe rozklejanie ulotek oferowano 1 euro od sztuki, a za fotografowanie obiektów od 150 do 1400 euro. To realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski.
Ulotka jako test posłuszeństwa
Nasza Niwa opisała nowy kanał werbunku prowadzony przez bota w komunikatorze Telegram. Oferty prostego zarobku miały pojawiać się w grupach białoruskiej diaspory w Polsce i na Litwie oraz trafiać w prywatnych wiadomościach do osób aktywnych na emigracyjnych czatach. Zainteresowanym najpierw proponowano zadanie pozornie błahe: wydrukowanie i rozwieszenie od 10 do 100 ulotek w Warszawie, Poznaniu i innych miastach.
Za każdą ulotkę oferowano 1 euro. Zapłata miała następować po przesłaniu dokumentacji zdjęciowej, przelewem na konto bankowe albo przez usługę Wise. W razie pytań wykonawca miał przedstawiać akcję jako pracę przy filmie lub eksperyment społeczny. Taki warunek powinien zapalić czerwoną lampkę. Legalne zlecenie nie wymaga kłamstwa wobec przechodniów.
Materiały dotyczyły zachowania podczas hipotetycznej okupacji Polski. Wykorzystywały polskie godło i sylwetkę Warszawy, przez co mogły udawać przekaz instytucjonalny. Ich sens był czytelny: oswoić odbiorcę z wizją zajęcia kraju przez obce wojska i sprawdzić, kto wykona polecenie anonimowego zleceniodawcy. To dezinformacja połączona z selekcją kandydatów.
Od drobnego zlecenia do fotografowania obiektów
Według korespondencji pozyskanej przez Naszą Niwę dopiero po wykonaniu zadania z ulotkami pojawiały się poważniejsze propozycje. Obejmowały fotografowanie wskazanych miejsc i inną bliżej nieokreśloną pracę. Stawki rosły do 150–1400 euro. Nie wiadomo, ile osób przyjęło takie zlecenia ani jakie obiekty wskazywali rekruterzy, dlatego tych kwestii nie wolno rozstrzygać bez dowodów.
Mechanizm jest jednak klarowny. Pierwsze polecenie nie musi mieć dużej wartości wywiadowczej. Ma sprawdzić dyspozycyjność, posłuszeństwo i gotowość do utrzymywania kontaktu. Zleceniodawca otrzymuje przy okazji numer rachunku lub dane użyte do płatności oraz dowód wykonania zadania. Nasza Niwa ocenia, iż taki materiał może później służyć do nacisku i wymuszania dalszej współpracy.
ABW zna ten schemat z prowadzonych śledztw
Doniesienia białoruskiego portalu wpisują się w zagrożenie już potwierdzone przez polskie państwo. ABW informowała o śledztwie dotyczącym osób werbowanych przez moderatora na Telegramie. Podejrzani mieli fotografować infrastrukturę krytyczną i obiekty ważne dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, a także rozwieszać plakaty i wykonywać graffiti. Postępowanie obejmowało działania prowadzone od marca 2024 do lutego 2025 roku między innymi w Warszawie, Łodzi i Rzeszowie.
To nie jest więc opowieść o niewinnej pracy dorywczej. Obce służby korzystają z komunikatorów, małych płatności i jednorazowych wykonawców, aby oddalić swoich oficerów od bezpośredniego ryzyka. Podobny problem pokazuje sprawa, w której warszawski urzędnik miał przekazywać dane rosyjskiemu wywiadowi. Każdy przypadek wymaga osobnego postępowania, ale wspólna jest próba wykorzystania zwykłego dostępu do miejsc i informacji.
Łatwy zarobek może prowadzić do szantażu
ABW uruchomiła na Telegramie oficjalnego bota @ABW_STOPdywersji_bot. Jak podaje Agencja w ramach kampanii „Cichy Front”, służy on do zgłaszania prób werbunku, podejrzanych zachowań i działań mogących mieć związek z dywersją lub sabotażem. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia adekwatnym numerem pozostaje 112.
Osoba, która otrzymuje ofertę fotografowania obiektów wojskowych, infrastruktury, torów lub węzłów logistycznych, nie powinna wykonywać polecenia ani przesyłać danych płatniczych. Trzeba zachować treść wiadomości i przekazać ją służbom. Odpowiedzialność za werbunek ponoszą organizatorzy operacji, ale przyjęcie kolejnych zleceń może wciągnąć wykonawcę w działalność przeciwko Polsce.
Stawką jest odporność państwa
Białoruś pod rządami Aleksandra Łukaszenki od lat wywiera presję na Rzeczpospolitą. Obejmuje ona również wykorzystywanie nielegalnej migracji na polskiej granicy. Werbunek internetowy jest kolejnym narzędziem tej samej polityki: tanim, rozproszonym i trudniejszym do wykrycia niż klasyczna siatka agenturalna.
Polska musi odpowiadać twardo, ale rozsądnie. Potrzebne są skuteczny kontrwywiad, szybkie ściganie organizatorów oraz prosta informacja dla mieszkańców i białoruskiej diaspory. Nie wolno przerzucać winy na naród białoruski, zwłaszcza iż wielu Białorusinów uciekło przed represjami reżimu. Trzeba natomiast bez złudzeń traktować działania KGB. Suwerenność państwa zaczyna się także od tego, czy obce służby mogą bezkarnie kupować cudze posłuszeństwo za kilka euro.
Źródła: Nasza Niwa, Defence24, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
Źródło: Defence24


















